NA DYWANIKU: NEXUS

Siemaneczko, młodzi zdolni! Jeżeli dotrwaliście aż do tego momentu, jest nam bardzo miło! Dzisiaj na naszym dywaniku gościmy bossa wszystkich szefów na Hogach. Kojarzycie już o kogo chodzi? Nie przedłużając, zapraszam na wywiad.

legenda:
DŻ – dziennikarz Żonglera
N – Nexus

DŻ: Cześć, Nexusie! Zadam ci teraz pierwsze pytanie, tylko się nie zestresuj: jak się miewasz? *puściła mu oczko na rozluźnienie, wiedząc, że Dyrektor nie często udzielał wywiadów.*
N: Cześć! Bardzo dobrze. Nie ukrywam, że zaskoczyłaś mnie pytaniem o wywiad.

DŻ: Jak się czujesz jako „Bóg” tej gry? Uważasz, że władza w jakiś sposób zmienia ludzi? Jeśli tak, to dlaczego tak sądzisz?
N: Czuję się… normalnie. Właściwie od początku zajmuję takie stanowisko w grze, więc nie czuję zmian.

DŻ: Wiadomo, że ci na najwyższych stanowiskach zawsze są odbierani jako bóstwo, bez skaz i wad, ale nasi wyjątkowo czujni redaktorzy wywęszyli, że posiadasz zamiłowanie do hazardu! Mamy się obawiać, że kiedyś przepuścisz cały Hogwart za trzy świnie?
N: Hazard to troszeczkę zbyt dużo powiedziane. Nie kryję się z tym, że czasami lubię sprawdzić, czy szczęście mi dopisuje. Nie ma jednak takiej możliwości, Hogwart to znacząca część mojego życia.

DŻ: Jeżeli o świniach mowa, wiesz może coś na temat spadku zainteresowania zakupu mini świnek przez graczy po odebraniu świńskiego koloru Ursik, Isie i Mosi?
N: Nic mi o tym nie wiadomo. Według mnie te sprawy nie mają ze sobą żadnego powiązania.

DŻ: Na jakiej podstawie wybierałeś osoby, z którymi współpracowałeś lub nadal to robisz? Zwracałeś uwagę na jakieś szczególne cechy? Posiadałeś pewien schemat? A może wszyscy rangowi byli totalnie inni od siebie i to zasądziło o przyjęciu ich?

N: Początkowo do współpracy dobierałem osoby, które znałem z poprzednich lat. Następnie w pierwszej kolejności brałem pod uwagę aktywność. Chodzi tutaj o aktywność nie tylko na czacie, ale też pod względem gry – krótko mówiąc liczył się rozwój postaci.

DŻ: Do pewnego czasu stanowisko vice dyrektora zajmował tylko Harrya, opiekun Slytherinu. Co cię skłoniło do awansowania na to stanowisko Rafik? Czym się wyróżniała spośród innych profesorów?
N: Wyróżniała się przede wszystkim swoim zaangażowaniem i oddaniem grze. Była zawsze wtedy, gdy gra jej potrzebowała. Postanowiłem to docenić. Poza tym jest wyjątkową osobą.

DŻ: Wracając do Harryi, czy konflikt wiszący nad Gryffindorem i Slytherinem od pokoleń jest w stanie zniszczyć waszą przyjaźń?
N: Nieeee, nie ma takiej możliwości. Ten, jak to ujęłaś, konflikt w naszym przypadku nie funkcjonuje. Zupełnie inaczej się nawzajem traktujemy.

DŻ: Wszystkie twoje rangi mają wczytywany specjalny program H.O.G., czy znów gadanie, że są botami jest nieprawdziwe?
N: Gadanie, że są botami jest całkowicie nieprawdziwe. Każda ranga to człowiek z krwi i kości, więc to akurat niesmaczna plotka.

DŻ: Słyszałam pogłoski o „kolesiostwie”, jakie panuje w świecie i też to, że dopadło również naszą administrację! *zerknęła na kartkę dostrzegając napis, żeby nie zdradzić największych borutników na Hogsach. Odchrząknęła pod nosem i upiła łyk wody.* Potwierdzasz te ploty?
N: Oczywiście, że tak. Spotykam się w realnym życiu z fantastycznymi ludźmi, których tutaj poznałem. Sądzę, że w przypadku współpracy na takich stanowiskach wskazane jest, by poznać się bliżej, to wówczas tylko owocuje i ułatwia dalszą współpracę.

DŻ: Można było cię spotkać na zlotach użytkowników? Z tego co mi wiadomo, były dopiero dwa, a ostatnie w październiku tamtego roku. Obowiązkowo trzeba było przynieść szarlotkę? *spogląda nieco zestresowana na Nexusa, bo w końcu miała sprawne palce do pisania plot, ale nie umiała dobrze piec!*
N: Całkiem niedawno był w sumie trzeci oficjalny już zlot, na którym byłem. Z każdym kolejnym razem jest coraz lepiej, poznajemy się jako ludzie, nie postacie świata Hogwartu. Gra jest czymś co nas związało i ciągle się dzięki temu rozwijamy, jednocześnie rozwijając też grę.

DŻ: „Nowy rok, nowy ja” mówią w Sylwestra. Czy właśnie po takim postanowieniu zobaczyłeś Rafik, na tej imprezce noworocznej, którą urządziłeś? To pewnie było jak uderzenie, myślisz „bang bang i jest moja”. Czy aby zwrócić jej uwagę na swą wspaniałą osobistość, postanowiłeś ją nagrodzić stopniem vice dyrektorskim?
N: Cóż… Nagrodzona została przede wszystkim za swoją pracę. Wspomniałem już, że to było główne kryterium wyboru na to stanowisko. Gra cały czas ewoluuje, potrzebna była nam kolejna osoba, która pomoże nam unieść ciężar odpowiedzialności za kolejnych graczy.

DŻ: Słyszeliśmy również, że dostajesz listy od sekretnych adoratorów z Hufflepuffu! Opowiedz nam coś o tym.
N: Dostaję listy od bardzo wielu osób. Co za tym idzie listy te są ważne i mniej ważne. Jednak bardzo ciężko jest wszystkim odpowiadać na ich pytania.

DŻ: Ile miałeś lat, kiedy stworzyłeś tę stronę? Przed powrotem w dwa tysiące piętnastym oczywiście. Czego wymagała od ciebie ta praca i czy oceniasz ją jako trudną?
N: Jeśli dobrze pamiętam początki gry sięgają czasu, kiedy miałem 13 lat. Oceniam całość jako bardzo trudną, sporą część życia tutaj zostawiłem. Nie mogę powiedzieć, że straciłem ten czas, bo zyskałem sporo doświadczenia, poznałem wielu ludzi, spędziłem tutaj też oczywiście wiele cudownych chwil.

DŻ: Skąd chęć prowadzenia czegoś takiego?
N: Od zawsze taki byłem, ciężko mi coś takiego określić. Po prostu było to wewnątrz mnie.

DŻ: Gdy pisałeś pierwsze kody, wiedziałeś, że to kiedyś może stać się społecznością? Miejscem, do którego ludzie będą wracali nie tylko ze względu na rozwiniętą mechanikę lub klimat, ale i do innych?
N: Spodziewałem się tego, dlatego też robiłem wszystko,  by tak się stało. Mam jeszcze sporo planów i pomysłów dotyczących gry, będzie nas poza tym więcej, ale na razie nie będę zdradzał zbyt wiele.

DŻ: Dziękuję za wywiad! Proszę państwa, przed chwilą na dywaniku gościliśmy NEXUSA. Serdeczne brawa! *w tle rozległy się brawa, a wraz z „cięciem” kamera przewróciła się. Można było usłyszeć tylko kwik.*
N: Również dziękuję! Życzę wszystkim miłej gry!

Reklamy